Marka Mokosh to nie tylko kosmetyki naturalne, ale również pewna filozofia życia. W DNA firmy wpisany jest powrót do natury i korzystanie z jej dobrodziejstw w codziennej pielęgnacji. Do tego też nawiązuje nazwa firmy. Czy zakładając Mokosh od razu wiedziałyście, że będzie to firma z misją czy ta świadomość narodziła się dopiero z czasem?

Wiedziałyśmy, że Mokosh będzie firmą z misją od samego początku, nawet zanim wybraliśmy nazwę firmy. Powiedziałyśmy sobie, że musimy zrobić coś z czego same chętnie skorzystamy.

Skąd wzięła się ta potrzeba edukowania klientów i zachęcenia ich, aby dbali o siebie bardziej świadomie?

Od zawsze miałyśmy potrzebę edukowania swoich kolegów i koleżanek. Naturalnym następstwem było edukowanie naszych Klientów.

Jesteście na rynku już prawie 3 lata. Czy możecie powiedzieć, że pozycja Mokosh jest już ugruntowana?

Nie możemy tego powiedzieć, ale jak na 3 lata działalności śmiało możemy stwierdzić, że jesteśmy w dobrym miejscu rozwoju. Rynek nas bardzo dobrze przyjął, ale mamy jeszcze wiele do zrobienia.

Czego nauczyłyście się przez ten czas? Co w prowadzeniu biznesu najbardziej Was zaskoczyło, czego się zupełnie nie spodziewaliście?

Nie spodziewałyśmy się takiego ogromu kosztów na początku powstania firmy i skomplikowania prowadzenia biznesu. Ilość działań wymaganych przed rozpoczęciem jakiejkolwiek produkcji, badań, analiz, prób i miesięcy poszukiwań surowców. Właśnie dlatego oficjalnie rozpoczęłyśmy sprzedaż od grudnia 2014, ale samych surowców szukałyśmy już od kwietnia. Właśnie 8 miesięcy trwały poszukiwania surowców, które z dumą sygnujemy logiem MOKOSH. Trud nie poszedł na marne, bo jako pierwsze w Polsce wprowadziłyśmy oleje do pielęgnacji dzieci już od 1 dnia życia. To potwierdzenie najwyższej jakości i szlachetności surowców, których używamy.

Prowadzicie sprzedaż offline i online. Wykorzystujecie wiele kanałów, aby dotrzeć do klientów: stacjonarne sklepy partnerskie, Miejsca Mokosh, targi w całej Polsce, sklep internetowy, marketplace’y. Ile czasu zajęło Wam opanowanie tylu kanałów sprzedażowych? I jak na co dzień wygląda organizacja pracy przy tak wielu kanałach?

Właściwie ciężko nam odpowiedzieć twierdząco ile pochłonęło to czasu, ponieważ ciągle to czas pochłania i pojawiają się kolejne kanały. Aby jednak móc się w tym odnaleźć podzieliliśmy się obowiązkami i każdy z Zespołu Mokosh ma w tym swoją cegiełkę. Asia i Wojtek opiekują się sklepami stacjonarnymi oraz gabinetami (Miejscami Mokosh), Sebastian zajmuje się sklepami internetowymi , naszym wizerunkiem i komunikacją, a my jako właścicielki koordynujemy obsługę Klientów, szkolimy i podejmujemy strategicznie działania w obrębie całej marki i wszystkich jej filarów.

Które z kanałów okazały się najbardziej pomocne w generowaniu sprzedaży?

Zaczęło się od sklepu internetowego w Shoplo i obecności w sieci jednak nie udałoby się utrzymać Mokosh dalej gdyby nie sprzedaż bezpośrednia – spotkania, dni otwarte, warsztaty i targi. Czyli sklep internetowy i sprzedaż bezpośrednia na równi.

A co decyduje o tym, że nawiązujecie z kimś współpracę? Jakie warunki musi spełniać na przykład salon SPA, aby stał się Miejscem Mokosh?

Przede wszystkim spójność w podejściu do pielęgnacji, uwaga i szacunek dla drugiego człowieka oraz chęć edukowania go. Ważna jest atmosfera danego miejsca, a tę nie tworzy sam obiekt, ale przede wszystkim ludzie.

Wygląda na to, że nastała prawdziwa moda na kosmetyki naturalne. Coraz więcej jest targów poświęconych tylko tej tematyce, na których można spotkać wiele polskich i zagranicznych marek. To musi cieszyć, bo oznacza, że świadomość klientów bardzo wzrosła. Ale z drugiej strony dla marki Mokosh oznacza to stale rosnącą konkurencję. Jak w tak dynamicznie zmieniających się warunkach budować i umacniać pozycję marki?

My stawiamy na jakość i pomimo pojawiania się wielu nowych marek to stale jesteśmy doceniani przez naszych odbiorców. Co więcej, grono stale się powiększa i nie odczuliśmy spadku pozycji na rynku. Grunt to nie iść na ustępstwa i trzymać markę w pierwotnych założeniach. Jeśli nie będzie w tej kwestii kompromisów to ludzie to zauważą.

Czym w takim razie Mokosh wyróżnia się na tle konkurencji?

Przede wszystkim jakość. Może każdy o tym mówi, ale za tym słowem kryje się w Mokosh nie tylko świetny produkt w szklanym opakowaniu ale też jasno sprecyzowany cel, szczerość, nieprzypadkowi ludzie w zespole, wysoki poziom obsługi, otwartość na informacje zwrotne oraz chęci doskonalenia i rozwoju. Drugim czynnikiem wyróżniającym Mokosh jest design. Jesteśmy doceniani za wygląd etykiet czy nadruków, logo, a nawet wyjątkowy profil na Instagramie @mokoshcosmetics, który stał się naszą wizerunkową wizytówką. Dołączcie do nas i tam bo naprawdę dużo się dzieje i będzie działo.

Czy przed oficjalnym launch’em marki miałyście jakieś konkretne wyobrażenie o tym, kto będzie kupował Wasze produkty? Jeśli tak, to jak budowałyście swoje ‘buyer persony’?

Szczerze to nie zastanawiałyśmy się nad tym. Stawiamy na jakość i na tworzeniu produktów, które podarowałybyśmy swoim najlepszym przyjaciółkom.

No właśnie, czy pamiętacie swoją pierwszą sprzedaż i skąd przyszedł pierwszy klient?

Oczywiście! Takiego przeżycia nie sposób zapomnieć. Był to 100 ml olej arganowy, który został zamówiony w dniu otwarcia sklepu internetowego. Wyobraź sobie, że każdy chciał wtedy zapakować to zamówienie i “dopieścić” nawet najmniejszy szczegół. Finalnie ta paczka wyznaczyła standardy pakowania wszystkich wysyłek detalicznych z Mokosh.

A teraz, kim teraz jest klient Mokosh?

To stale powiększające się grono nie tylko pasjonatów kosmetyków naturalnych, ale też osób, które dopiero zaczynają korzystać z produktów Mokosh na zasadzie “spróbuję”, “faktycznie warto”.

Jak pozostajecie z nim w kontakcie? Co robicie, aby budować i utrzymać więzi ze swoimi klientami? Jakich kanałów i narzędzi używacie?

Istotny jest bezpośredni kontakt i szybki dostęp do informacji. Dla klientów indywidualnych ważne są targi, ale głosem Mokosh jest nasz klient biznesowy, który prowadzi odsprzedaż produktów Mokosh. To Oni muszą być przekonani do tego co sprzedają. Ważne, aby zarazić ich pasją. Bez wiary w produkt nie można iść dalej.

Kiedy jest właściwy moment na wprowadzenie nowego produktu na rynek?

Projektowanie nowych produktów odpowiada porom roku i potrzebom pielęgnacyjnym uzależnionym od sezonowości.

Jak ten proces wygląda w przypadku kosmetyków naturalnych? Z jakimi kosztami musicie się liczyć przy wprowadzaniu nowego kosmetyku? Produkcja, testy, zdobycie odpowiednich pozwoleń, opakowania, kampanie reklamowe – jaka część z tego procesu pochłania najwięcej czasu oraz pieniędzy?

Przy tworzeniu nowości mamy zawsze do czynienia z dwoma ogromnymi inwestycjami. Pierwsza to czas. Cały proces pochłania masę czasu. Początek to idea, dalej poszukiwanie surowców, a kolejne są próby łączeń, próby stabilności masy. Druga to koszty finansowe związane z badaniami mikrobiologicznymi oraz dermatologicznymi, testami konserwacji, tworzeniem ocen bezpieczeństwa, próbami aplikacyjno-użytkowymi. Po tym wszystkim ogłaszamy światu, że produkt jest gotowy.

Co ostatecznie przesądza o tym, że dany kosmetyk dołącza do rodziny Mokosh? Czy był taki przypadek, że pod sam koniec tego długiego procesu, zrezygnowałyście jednak z wprowadzenia kosmetyku do asortymentu? Dlaczego?

Oczywiście. Bywa tak, że próby nie spełniają naszych oczekiwań, a powody są różne. Nawet przed bezpośrednim wprowadzeniem produktu do sprzedaży sprawdzamy jego termin przydatności przechowując próbki w różnych warunkach. Na tym etapie okazuje się, że data ważności jest zbyt krótka i taki produkt musi zostać jedynie projektem.

Ile osób liczy obecnie zespół Mokosh? I jak rósł na przestrzeni tych niespełna 3 lat?

Zaczęło się od dwóch Ań (szwagierka i bratowa – właścicielki), po kilku miesiącach zatrudniłyśmy 2 osoby, a obecnie mamy w zespole 12 osób i stałe grono przyjaciół gotowych wspierać działania Mokosh na wielu płaszczyznach.

W jaki sposób dobieracie członków zespołu – jak rozdzielacie kompetencje?

Wybieramy pasjonatów pracy twórczej i entuzjastów aktywnego działania. Ludzi, którzy czują ducha marki Mokosh i chcą brać czynny udział w jej dynamicznym rozwoju.

Co uważacie za swój największy sukces?

Mamy 3 równoważne sukcesy:
* Dynamika rozwoju MOKOSH
* Na trudnym rynku znaleźliśmy ludzi z pasją.
* Produkty proponowane przez markę zawsze spotykają się z przychylną opinią.

Co Wam i Waszemu zespołowi daje największą motywację do działania?

Wraz z rozwojem firmy sami się rozwijamy, sami notujemy swój osobisty rozwój. Cieszy nas też to, że nasi Klienci podczas częstych spotkań dzielą się z nami pozytywnymi opiniami o naszej pracy. To chyba największa nagroda dla nas i naszego zespołu.

A jak jest z sezonowością – w jakim stopniu dostępność surowców determinuje produkcję?

Nie determinuje, jeśli odpowiednio dobierzemy surowce i dostawców. Właśnie dlatego poszukiwania składników to kluczowy element całej koncepcji na produkt. Trzeba wyszukać dostawców, którzy zapewnią bezpieczeństwo całorocznych dostaw.

Jedna biznesowa rada, którą chciałybyście usłyszeć startując Mokosh, to …?

Nie poddawaj się!

Z jakimi kosztami musi się liczyć przedsiębiorca startując z brandem w branży kosmetycznej?

Dokładnie nie da się tego oszacować, ponieważ jest to mocno uzależnione od tego z czym chcemy zacząć. Jakie portfolio produktów na start, jakie mamy zasoby i możliwości produkcyjne, jakie surowce wybierzemy, ile przeznaczymy na opakowania, ile na grafików, ile na całą identyfikację marki. To kwestia mocno złożona, ale koszty na start są ogromne i same się tego nie spodziewałyśmy. Właśnie dlatego większość nie daje rady, a niestety 25% polskich marek nie utrzymuje się nawet przez rok.

Gdyby Mokosh był człowiekiem, jakbyście opisały jego osobowość?

Jak sama nazwa firmy wskazuje byłaby to zdecydowana i silna bogini. Świadoma, opiekuńcza, nowoczesna i otwarta na świat osoba, która podejmuje się niebanalnych wyzwań dając innym szereg możliwości i rozwiązań w różnych sytuacjach. Z wyglądu wpisywałaby się w kanon naturalnego piękna – to ikona kobiecości.

Czy wyobrażacie sobie współpracę z dużą siecią dystrybucyjną, jak: Rossmann czy Superpharm? Czy wolicie pozostać przy bardziej niszowych partnerach? Dlaczego?

Nie zamykamy się na żadne rozwiązania. Doceniamy małe sieci dystrybucyjne. Pytanie raczej możemy skierować do wspomnianych “gigantów” czy chcą się otworzyć na pielęgnację naturalną i, na ile czują się gotowi, aby oferować w swoim asortymencie takie skarby jak Mokosh? Czy mają na to pomysł? Jeśli tak, to jesteśmy otwarci na rozmowy.

Czy możecie opowiedzieć choć trochę o planach na przyszłość? Czy możemy się spodziewać salonów SPA pod szyldem “Mokosh”? A może będziemy mogli napotkać Wasze produkty w nowych miejscach zagranicą?

Możemy zdradzić jedynie, że rozwijamy się na rynkach zagranicznych. (Włochy, Czechy, Bułaria, Wielka Brytania). Myślimy też o tym jak cudownym miejscem byłoby autorskie SPA, ale czas pokaże, w którym kierunku będziemy kreowali Mokosh.

Doszły nas słuchy, że niedawno zorganizowaliście sesję w Paryżu? Czy możecie opowiedzieć nam trochę więcej?

Co roku z okazji urodzin marki wprowadzamy nowe, flagowe produkty. Przed nami trzecie urodziny, o których mamy nadzieję, że będzie głośno. Przed tym jednak przypominamy nasze ubiegłoroczne premiery w nowych wersjach MINI. Działanie naszych kremów jest ogromne – podobnie jak miasta, w których zostały sfotografowane. Kremu do twarzy Figa w obliczu Londynu jest już na naszym instagramie, przed nami kolejne dwa miasta. Paryż ujął nas swoim blaskiem i jedynie tyle możemy powiedzieć. Zapraszamy na Instagram @mokoshcosmetics.